Żyjemy w czasach, w których za chwilę kontrolę nad światem przejmą wszelkiej maści roboty. Nie, nie pozwolimy im zniszczyć Ziemi i naszej cywilizacji, tylko uczynimy je naszymi towarzyszami życia.

Już teraz wiele osób borykających się z problemami zdrowotnymi lub szukających pomocy w miejscach publicznych jest obsługiwana przez maszyny. Są one o wiele sprytniejsze od ludzi i dysponują o wiele większą wiedzą. W przyszłości nikt z nas w ogóle nie będzie wyobrażał sobie życia bez robotów.

Podobnie jak ludzie, otrzymają one akty urodzenia, obywatelstwa, będą pracowały, płaciły podatki i wykupywały ubezpieczenia. Wielu futurologów wieści nawet, że się z nimi połączymy, by zyskać nowe, niedostępne dotąd zdolności. Tymczasem firma Agility Robotics ma dla maszyn bardzo ciekawe zastosowanie.

Otóż inżynierowie chcą z nich zrobić kurierów, dostawców jedzenia czy pracowników magazynowych. W tym celu zbudowali już i testują robota o nazwie Atrias/Cassie, który świetnie naśladuje ruchy człowieka i wyśmienicie radzi sobie z najróżniejszymi zadaniami, również w trudnym terenie. W sprawnym poruszaniu pomagają mu czujniki, LiDAR i algorytmy uczenia maszynowego.

Na powyższym filmie możecie zobaczyć go w akcji. Pewnie na myśl przywołuje on Wam cyber-zwierzyniec od Boston Dynamics, ale w odróżnieniu od niego, ludzie z Agility Robotics mają dla swojego wynalazku bardziej cywilne zastosowanie. Robot ma służyć ludziom, a nie ich likwidować na polach walki. Firma dostała 20 milionów dolarów na budowę całej serii robotów, które pojawią się w firmach kurierskich.

Źródło: GeekWeek.pl/Agility Robotics / Fot. Agility Robotics

Xiaomi Mi 10T Pro to smartfon z fenomenalnym wyświetlaczem 144 Hz, który w połączeniu z wysoką wydajnością, zapewnia ultra płynną obsługę systemu i aplikacji, a także ponad 100 kl/s w grach. Smartfon ma też dobre aparaty i nagrywa filmy 8K. Sprawdź czy warto go kupić.

Xiaomi Mi 10T Pro – recenzja

Trzymam w dłoni Xiaomi Mi 10T Pro i zupełnie szczerze, mam ochotę sprzedać swojego iPhone SE 2020 i przesiąść się na to cudeńko. Testuję go dopiero od kilku dni, a już wiem, że jest to fenomenalny smartfon flagowy, którego bardzo chciałbym mieć. Oto dlaczego.

144 herce robią robotę

144-hercowy wyświetlacz gwarantuje płynność obrazu lepszą niemal od każdego innego smartfonu na rynku. Szczególnie w podobnej cenie. Przesiadka z 60 Hz na 144 Hz, jest bardzo trudna do opisania – to  po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. Animacje, przewijanie, wysuwanie menu, przełączanie aplikacji, jest tak płynne, że pierwsze kilkanaście minut ze smartfonem, spędziłem na zabawie interfejsem.

czytaj więcej

My tu gadu gadu o sukcesach SpaceX, a tymczasem firma Blue Origin, należąca do najbogatszego człowieka na świecie i szefa Amazonu, właśnie przeprowadziła pomyślny lot rakiety przeznaczonej do kosmicznej turystyki.

Firma Blue Origin ma zaoferować jako pierwsza w historii regularne loty turystyczne dla śmiałków głodnych nieziemskich wrażeń, z zasobnym portfelem. Załogowe loty kapsułą Crew Capsule 2.0 mają odbyć się w przyszłym roku. Będzie to wydarzenie historyczne nie tylko dla całego przemysłu kosmicznego, ale również ludzkości. W końcu kosmiczna turystyka stanie się faktem.

czytaj więcej

Amerykanie intensywnie przygotowują się do powrotu na Księżyc i pierwszego załogowego lotu na Marsa. Powstają potężne rakiety, pojazdy eksploracyjne, projekty przyszłych kolonii, a nawet zaawansowani pomocnicy.

Jednym z nich jest Valkyrie, czyli humanoidalny robot, który został zaprojektowany i zbudowany przez inżynierów ze słynnych MIT i Northeastern University. Obok robota ATLAS, Valkyrie jest najbardziej zaawansowaną tego typu maszyną na świecie. Robot ma niemal 2 metry wzrostu, waży 125 kilogramów, wyposażony jest w 200 czujników i LiDAR. Dzięki temu komputer może nadzorować całe “ciało” i mapować otaczającą ich przestrzeń, co pozwala lepiej planować trasę i sprawniej poruszać się w symulowanym otoczeniu. Dzieje się to prawie identycznie jak w mózgu człowieka.

Naukowcy co chwilę dokonują kolejnych modyfikacji, które pozwalają Valkyrie coraz sprawniej, a zwłaszcza precyzyjniej, poruszać się po najbardziej skomplikowanych powierzchniach. Sztuczna inteligencja i systemy obliczeniowe muszą nauczyć się radzić z takimi przeszkodami, ponieważ roboty powstają z myślą nie tylko o akcjach ratowniczych, ale również o misjach kosmicznych, a w trakcie nich będą czyhały na nich najróżniejsze zagrożenia.

Zadaniem Valkyrie będzie bowiem wspomaganie przyszłych kolonizatorów przy najbardziej ciężkich pracach poza bazą. NASA poważnie myśli nad powrotem na Księżyc i pierwszym lotem na Marsa, dlatego nie ustaje w wysiłkach przygotowywania projektów, które te odwiecznie marzenie ludzkości pomogą zrealizować. Robot pojawi się też na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i przyszłego Księżycowego Portu Kosmicznego.

NASA nie ukrywa, że następcy Valkyrie będą wykorzystywane na pozaziemskich obiektach też jako robotyczni górnicy. Amerykański rząd planuje budowę na Księżycu i planetoidach kopalni, w których chce wydobywać rzadkie i cenne surowce, które później będzie można wykorzystać do budowy baz. W końcu nadszedł już najwyższa czas na przemianę ludzkości w cywilizację międzyplanetarną.

Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA

Najpotężniejsza rakieta i statek w historii ludzkości od SpaceX pozwolą zabrać ludzi na Księżyc, Marsa i odbywać superszybkie loty pomiędzy największymi światowymi metropoliami już za 2 lata.

Firma Elona Muska intensywnie testuje prototyp statku Starship w swoim ośrodku w Boca Chica w Teksasie. Kilka dni temu odbył się tam w pełni udany pierwszy lot na wysokość ok. 150 metrów prototypu o nazwie SN5. Miliarder zapewnił, że dziewiczy lot na granicę kosmosu ma nastąpić do końca roku.

Tymczasem entuzjaści przemysłu kosmicznego i SpaceX postanowili przygotować animację, dzięki której możemy dowiedzieć się, jak Starship będzie lądował na powierzchni Ziemi. Co ciekawe, będzie się to odbywało w bardzo spektakularny sposób, o wiele bardziej, niż ma to miejsce w przypadku obecnych lądowań rakiet Falcon-9.

Otóż po udanej misji kosmicznej, Starship ma powracać przez atmosferę pod małym kątem. Można śmiało rzec, że będzie to lot prawie płaski, jak latają samoloty. Takie ułożenie pojazdu ma pozwolić na mniejsze nagrzewanie się poszycia pojazdu i ograniczenie możliwości jego uszkodzenia, a przed wszystkim, wyhamowanie ciężkiego Starshipa bez konieczności używania systemu spadochronów.

Taki manewr będzie jednak wymagał zupełnie innego podejścia do lądowania, niż w przypadku rakiet Falcon-9. Lądowania będą niesamowite. Na animacji widzimy, że w ostatniej fazie lądowania, statek Starship mocno się wychyla w różne strony. Inżynierowie chcą wykorzystać silniki Raptor i powierzchnie aerodynamiczne w pojeździe do wyhamowania go tuż przed lądowiskiem.

Warto tutaj zaznaczyć, że animacja powstała na podstawie informacji ujawnionych przez Elona Muska na swoim koncie na Twitterze i po konsultacjach z ekspertami. Plany SpaceX często się jednak zmieniają na skutek testów i ich wyników. Możemy zatem oczekiwać, że ostatecznie manewr ten będzie wyglądał troszkę inaczej, ale nie zmienia to faktu, że i tak będzie spektakularny.

Źródło: GeekWeek.pl/@C_Bass3d/Twitter / Fot. Charlie Burgess

W ostatnim czasie jednym z najpopularniejszych gadżetów stały się drony. Urządzenia świetnie nadają się do zabawy, a szczególnym zainteresowaniem cieszą się modele wyposażone w kamery wideo. Większość to jednak sprzęt bardzo drogi, lecz dostępne są też tańsze urządzenia. Dzięki nim możemy sprawdzić czy nagrywanie z powietrza może być interesujące i czy warto w to inwestować większe pieniądze.

czytaj dalej

 

Źródło onet .pl

Latający silos, tak można skwitować dzisiejszy mały skok największego do tej pory prototypu statku Starship o nazwie SN5. Na ten moment fani firmy czekali kilka miesięcy. Tym razem obyło się bez eksplozji.

Dziś rano czasu polskiego w końcu został przeprowadzony lot kolejnej wersji prototypu. Wydarzenie pierwotnie miało odbyć się już kilka tygodni temu, ale było przekładane z wielu powodów. SpaceX osiągnął ważny kamień milowy. Pojazd uniósł się ponad stanowisko startowe, wzbił się na wysokość do 150 metrów i powoli opadł na ziemię. Silnik Raptor działał perfekcyjnie. Inżynierowie odnieśli sukces. Tym razem nic nie wybuchło.

Udany lot SN5 otwiera drogę SpaceX do kolejnej rozbudowy swojego statku kosmicznego przyszłości, który nie tylko zabierze ludzi na Księżyc i Marsa, ale również pozwoli odbywać superszybkie loty pomiędzy światowymi metropoliami. Musk poinformował, że prototyp odbędzie lot na granicę kosmosu jeszcze w tym roku. Prawdopodobnie będzie to model SN6.

Zanim doszło do startu SN5, w Boca Chica miały miejsce eksplozje czterech prototypów. Ostatni, SN4, eksplodował dokładnie 30 maja 2020 roku. Prace jednak nie poszły na marne, bo inżynierowie pozyskali masę cennych danych, dzięki czemu teraz udało się pomyślnie odbyć lot największym i najbardziej zaawansowanym prototypem.

Poniżej możecie zobaczyć ostatni pomyślny lot jednego z pierwszych prototypów o nazwie Starhopper. Miało to miejsce w sierpniu ubiegłego roku, również w teksańskiej Boca Chica. Wówczas pojazd wzbił się na wysokość do 150 metrów i pięknie wylądował niedaleko stanowiska startowego. Od tamtej pory SpaceX poczyniło duży postęp w pracach nad Starshipem, ale najlepsze dopiero przed nami.


Źródło: GeekWeek.pl/Spacex/Everyday Astronaut / Fot. Everyday Astronaut

Wygląda na to, że są przedsiębiorstwa, które radzą sobie fenomenalnie niezależnie od panujących warunków i wystarczy spojrzeć na giganta z Cupertino, który w czasie pandemii jeszcze rozkwitł.

Apple potrzebowało aż 42 lat, żeby osiągnąć rynkową wartość 1 biliona dolarów i zaledwie dwóch kolejnych, aby ten wynik podwoić. Co jeszcze ciekawsze, praktycznie całość tej kwoty uzbierało w ciągu ostatnich 21 tygodni, czyli podczas gdy światowa gospodarka kurczyła się szybciej niż kiedykolwiek z powodu pandemii koronawirusa, gigant z Cupertino notował niekończące się wzrosty. Wynik przekraczający 2 biliony dolarów udało się osiągnąć w minioną środę, kiedy to wartość akcji firmy wzrosła o 1,4%, osiągając 468,65 USD. Co warto podkreślić, było to podczas porannej sesji, bo wieczorną Apple zakończyło już na wcześniejszym poziomie, ale nie zmienia to faktu, że niewielu przedsiębiorców uda się to kiedykolwiek.

Inwestorzy dosłownie wpompowali w nich miliardy dolarów, wierząc, że ich rozmiar i potęga rynkowa będą swego rodzaju schronieniem przed recesją wywołaną pandemią. Wystarczy tylko wspomnieć, że łączna wartość tej wielkiej piątki wzrosła o blisko 3 biliony dolarów od wspomnianej końcówki marca! Jak twierdzi profesor ekonomii New York University, Aswath Damodaran: – To było jak nowy lot do bezpieczeństwa. Firmy, które są bogate, elastyczne i cyfrowe, wszystkie korzystają na pandemii – to opisuje technologicznych Goliatów. Ten kryzys wzmocnił to, co już wcześniej było mocne.

Co jednak warto podkreślić, tak rekordowy wzrost w przypadku Apple jest najbardziej zaskakujący, ponieważ firma w ciągu dwóch ostatnich lat nie zrobiła zbyt wiele. Można raczej pokusić się o twierdzenie, że odcinała kupony od świetnie zbudowanej maszynki do zarabiania pieniędzy, która może się pochwalić jednymi z najbardziej lojalnych użytkowników, regularnie oddającymi jej swoje ciężko zarobione pieniądze. Wydaje się też, że dużą cegiełkę do budowy aktualne potęgi Apple dołożyły usługi oparte o subskrypcję, jak Apple News+, Apple Music i Apple TV+, które zwróciło uwagę filmowych maniaków za sprawą kilku interesujących pozycji, jak choćby See z Jasonem Momoą czy The Morning Show z Jennifer Aniston. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko czekać na kolejny bilion – jak myślicie, kiedy nadejdzie?

Źródło: GeekWeek.pl/nytimes

TicWatch GTX to smartwatch dla osób, które poszukują gadżetu z podstawową funkcjonalnością w atrakcyjnej cenie. Przyjrzyjmy się dokładniej temu, co ma do zaoferowania ten zegarek.

Mobvoi pracuje nad nowym smartwatchem z Wear OS, który będzie miał na pokładzie nowego Snapdragona Wear 4100. Zanim jednak doczekamy się tego wydajnego i funkcjonalnego zegarka, światło dzienne ujrzy stosunkowo tani TicWatch GTX. To propozycja dla ciebie, jeśli nie masz zbyt dużych wymagań, ale nie chcesz też kupować „byle-czego”.

Smartwatch TicWatch GTX – okrągły wyświetlacz i niezła funkcjonalność

TicWatch GTX ma okrągły, 1,28-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 240 x 240 pikseli. Nie możemy powiedzieć tego na pewno, ale wygląda, jakby znajdował się wewnątrz aluminiowej ramki. Z boku znajdują się natomiast dwa przyciski, które ułatwią obsługę. A skoro już przy niej jesteśmy, to co do zaoferowania ma ten smartwatch?

Nowy TicWatch wyświetli oczywiście powiadomienia ze smartfona – żadne wiadomości czy połączenia nie umkną więc naszej uwadze. Poza tym możemy liczyć na prognozę pogody, stoper i minutnik, alarmy czy sterowanie odtwarzaczem muzycznym. Producent zadbał też o monitoring snu i całodobowy pomiar tętna, a także 14 trybów treningowych, na czele z bieganiem, jazdą na rowerze, spacerowaniem, wspinaczką i pływaniem. Zegarek jest wodoszczelny zgodnie z klasą IP68.

Ile kosztuje TicWatch GTX? Cena zachęca do zakupu smartwatcha

Smartwatch TicWatch GTX kosztuje 72 dolary, co czyni z niego bardzo atrakcyjną propozycję dla mniej wymagających użytkowników. Można w nim widzieć na przykład tańszą alternatywę dla zegarka Amazfit GTR Lite. To jednak, czy będzie z nim w stanie konkurować, okaże się po 3 września, kiedy to firma Mobvoi rozpocznie dystrybucję swojego najnowszego gadżetu.

Źródło: Gizmochina, Mobvoi